DZIECI Z BULLERBYN Teatr Polski, Wrocław 7.06.2015 | 16.00 | Teatr im. A. Mickiewicza, Cieszyn
 

Astrid Lindgren

DZIECI Z BULLERBYN Teatr Polski, Wrocław

07 czerwca 2015
 16.00  Teatr im. A. Mickiewicza, Cieszyn +6  Kup bilet

Przekład: Irena Wyszomirska

Adaptacja, reżyseria, reżyseria światła
i opracowanie muzyczne: Anna Ilczuk


Scenografia i kostiumy: Mateusz Stępniak


Obsada:

Marta Zięba – Lisa

Dagmara Mrowiec – Britta

Sylwia Boroń – Anna

Michał Mrozek/Jakub Giel – Lasse

Andrzej Kłak – Bosse

Marcin Pempuś – Olle


strona spektaklu

W tej opowieści jest to, za czym najbardziej we wspomnieniach tęsknimy i czego pragnęlibyśmy dla naszych dzieci – wspaniałe, wolne, szczęśliwe dzieciństwo, spędzone na zabawie i wśród przyjaciół. Pewnie to decyduje o jej nieprzemijającej popularności. Historia o dzieciach z małej szwedzkiej osady w adaptacji Anny Ilczuk fascynuje i bawi młodych widzów, dając równie wiele satysfakcji dorosłym. Gwarantujemy dużo śmiechu i wspólnej zabawy aktorów z dziećmi.

UWAGA: Każdorazowo przed spektaklem dzieci współtworzą jego scenografię. Chętni proszeni są o wcześniejsze zgłoszenia (tel. + 48 693 121 534 ) i powinni przybyć do teatru już o godz. 15.00. Liczba miejsc w grupie scenograficznej jest ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń.

Kluczem do sukcesu tej inscenizacji są oczywiście aktorzy, którzy grali dotychczas wyłącznie w "dorosłych" spektaklach i może dzięki temu uniknęli choroby toczącej teatr dla najmłodszych, czyli infantylnego, dziecinnego mówienia (baby talk!). Tu aktorzy mówią normalnie, traktują swoich widzów poważnie, a nie jak jakieś niedorozwinięte stworzenia. I bawią się przy tym, należy dodać, znakomicie. Sylwia Boroń (Anna), Dagmara Mrowiec (Britta), Marta Zięba (Lisa), Michał Mrozek (Lasse), Andrzej Kłak (Bosse) i Marcin Pempuś (Olle) tryskają wprost energią. Widać, że to nie jest dla nich jakiś dopust boży, jakaś niepoważna chałtura dla dzieciarni. Dają z siebie na scenie wszystko.

Kolejny punkt należy się temu spektaklowi za wspaniały, inteligentny humor. Dzieciaki co rusz wybuchają śmiechem. A to, w dużej mierze, z powodu tego, że Ilczuk nie obsadziła aktorów po tak zwanych warunkach. Kiedy więc Michał Mrozek (kawał chłopa) mówi swoim tubalnym głosem: „Jestem Lasse, mam dziewięć lat”, to widownia rechocze bez opamiętania. Kiedy niemal dwumetrowy Andrzej Kłak wciela się, w jednej ze scen, w rolę malutkiej siostrzyczki Ollego – Kerstin, publika dosłownie wyje. Siedząca obok mnie z kilkuletnim synkiem na kolanach mama tak się śmiała, że prawie zrzuciła dziecko na ziemię.

Mike Urbaniak, panodkultury.wordpress.com